0 Comments
W życiu człowieka przychodzą chwile
gdy siada, myśli - po co ja żyję?
Są radości, wesela ale i czasem momenty zwątpienia.
Gdy ból nadciągnie, wskroś serce przeszyje.
Nie ma radości - sensu istnienia,
więc co tu mam jeszcze do wypełnienia?
Czy jest po co się trudzić i po co zabiegać?
Kiedy złe fatum serce nawiedzi,
gdzie szukać mam odpowiedzi?
Czy ruszać jak mędrzec w osamotnienie?
Wśród gwiazdozbiorów na nieba sklepieniu
myśleć i czekać w skupieniu?
Czy nowy znak drogę pokaże?
Czy zaznam szczęścia w tym ziemskim wymiarze?
A może lepiej na ślepo obracać kołem fortuny,
łudząc się szczęściem iluzjonisty maga,
że sprawiedliwie los mnie obdarzy,
nie pokazując swej twarzy.
Być może znów moja gwiazda zaświeci.
Jej moc ujrzą słabi, ona nową radość rozpali.
Bo zetrze cień śmierci, zostawi w oddali.
W kaganku jasność jej kroczyć obok mnie będzie
Potęga miłości rządzić od dziś będzie.
Lecz nie zrozumieją jej wszyscy ludzie,
bo to potęga dojrzewająca w trudzie.
Ten trud codzienny enigmą zwany,
to życie oparte również na słabościach,
których każdy doświadczyć może,
tak samo jak i mocy radości w wielkim kole przemijalności.
Twa ono od wieków i jest energia dającą życie,
łączącą skołatane serca i czasem błądzące dusze.
Lecz kiedy dopasowane razem już nie cierpią katusze.
Zapatrzeni w gwiazd miliony
czujemy ich moc i byt nieodgadniony.
To co rozum postrzega - okruchem jedynie się staje
dla Istoty Światła i Jej świadomości,
na przestrzeni wieków i Eonów wieczności.
Żyjemy wśród wielu mniejszych braci
ale często to oni są duchem o wiele bogatsi.
To co nieodgadnione umyka w ciasną świata stronę
i odnaleźć znaczenie Istnień tak wielu
jest wyzwaniem licznych lecz często niewielu.
Przechodząc wnikliwie zakamarki swej duszy
niejeden obraz zaboli, pocieszy i wzruszy.
A co dopiero powiedzieć po latach życia wielu
w jednym jednak ciele a nie jednym wcieleniu.
Podróż trwa i tak zawsze było
od zarania świata nic się nie zmieniło.
Koło się obraca i pulsuje dając znać o sobie
że jest elementem życia we mnie i w tobie!
Jeśli radość czujesz to Światło samo się wyzwala
i swą mocą napędza inne koła czasu.
Przybliża w ten sposób wiele Istnień ku sobie
by przemierzając razem życiowe losów zamęty
weszły na drogę wspólnej wibracji
i wszelkich boskich z nimi korelacji.
Jedno Światło Prawdy o cudnej mocy
co uskrzydla i pojawia się by wlać cud harmonii
dla dusz wszystkich ziemskich braci!
To dzięki niemu jesteśmy na prawdę najbardziej bogaci!
Duchu Prawdy - Najwyższa Istoto!
Kiedy budzisz słońce i utulasz gwiazdy do snu,
będące częścią całej naszej świetlistej drogi.
To ja, człowiek duchem często tak bardzo ubogi
nie rozróżniam prawdziwej pokory - zrodzonej z miłości,
która od Ciebie przecież pochodzi
w wieczność wpisana, żadną mocą nieopisana.
Na osi czasu, której wymiar sami obieramy
ciągle gdzieś pędzimy, załatwiamy sprawy.
Rozróżniamy co nas otacza po zmianach,
choć sami je stwarzamy dla siebie przemijaniem nazywamy.
Może wydawać by się mogło, że zatrzymać czasu nikt nie zdoła,
że nie warte jest to co kręci się dookoła.
Choć kresu wędrówki nie widać, lecz myśl duszę doskonali
nadając sens marzeniom kreowanym w duchu miłości
bo taka jest odwieczna zasada jedności.
Bo to co na niebie się łączy, na ziemi utwierdza,
a dla nas to opoka i twierdza.
Jest to jedność materii wpleciona w postać ducha
co ma rozum i serce kierujące ciałem
jako stworzeniem najbardziej na ziemi doskonałym.
W tej otoczce wspaniałej - człowiekiem nazwanym,
istnieją wszelkie przeciwności.
Od stanów lęku, buntu i gniewu aż do eufori radości.
Ale te wszystkie stany ducha połączone razem
są wiernym odbiciem naszej ścieżki ku wolności
w innym wymiarze rzeczywistości.
Poznać Boga to zrozumieć i pokochać brata Ziemi najmniejszego.
Ujrzeć światło w ciemnym tunelu jego duszy.
Nawet gdy inni już o tej duszy dawno zapomnieli,
bo na względzie tylko swoje dobro mieli.
Dotknąć Boga - to rozpalić ogień w sercu zatwardziałej istoty
i rozszerzyć krąg miłości niebiańskiej urody.
Urody, Mocy i światła co oświeca, ciepło daje, lecz nigdy nie spala
tylko łączy ludzkie dusze w nieśmiertelne bytowanie
w różnych postaciach,wymiarach i czasach po kres
bytów i ich karmy oczyszczanie.
Poznać Boga to przede wszystkim odnaleźć siebie w każdej istocie.
Ujrzeć swoją mocy głębię - w najprostszej formie życia a zarazem
podstawę niezliczonych obrazów Boga wszechmocnego
nam jako ludziom za wzór i podobieństwo danego.
Odsłoń swą twarz prawdziwą przez powłoki ziemskie skrywaną
przez innych według genów ludzkich i wierzeń nadaną!
Otwórz swe serce i duszę prawdziwą z Boga zrodzoną,
która i tak powróci do początku bytu na tęczy miłości
od blasku Światła prawdy emanującej radości .
Nikt jej nie przyćmi ani nie zmieni,
to wiedzą już wszyscy, którzy ten stan już osiągnęli!
Codziennie stwarzamy nowe poematy życia.
Łączymy i rozdzielamy, mnożymy i dzielimy,
wydawać by się mogło, że tak mało albo zbyt wiele,
ale jeśli w środku duszy czegoś brakuje
cóż innym damy bez szat miłości w sercu odziani.
Oczyma Istoty Świetlistej otwórz drzwi serca
i jego ukryte przesłanie.
Daj tyle co Bóg Ci sam daje,
a otrzymasz w darze niebiańskie mieszkanie.
Jedni szukają i czekają przez lat wiele,
a inni już znaleźli swoją przystań nieba
tam już o nic martwić się nie trzeba.
Dla tych, którzy powoli zmierzają do celu
i mają dużo zadań na swych ścieżkach życia
niechaj nigdy nie tracą wiary,
że są u ich boku nieziemskie wymiary.
Nie jesteśmy na Ziemi zostawieni sami sobie!
To tylko iluzja ogółu ludzkiego myślenia,
że tylko czas biegnie i nic na dobre często się nie zmienia.
Obok nas za dnia i w nocy
otaczają nas wysłannicy boskiej pomocy.
Niewidzialni dla wielu, choć nie w jednym tylko wcieleniu,
dają nam znaki w śnie i na jawie,
tylko na ile to właśnie zrozumieć potrafię?!
Zaufanie miej w sercu i podążaj za nim!
Duch prawdy nigdy nie błądzi .
Łącząc to co serce i czysta wiara podpowiada,
a rozsądek na inne półki to właśnie odkłada!
Gdy anioł miłości z czułością otuli me serce
Szumem swych skrzydeł obudzi mą dusze,
uniesie w przestworza gdzie o smutku zapomnę
a o wieczności przypomnę.
Kiedy żal będzie tylko wspomnieniem
cieniem radości,światła drgnieniem.
które nigdy nie gaśnie, zmienia tylko siłę
swego natężenia w zależności od kąta patrzenia.
Lecz światło które na mnie czeka
nijak się ma do skali zwykłego oświetlenia,
bo to światło boskiego tworzenia.
Tej mocy nikt nie zmierzy
bo i dostrzec rzadko kto potrafi
myśląc przyziemnie, często logicznie.
Widząc tylko to co faktyczne,
co można dotknąć, poczuć, dotknąć
spróbować i nad wartością ciągle drążyć spory
tak jak zwykle przez świata neony.
Lecz przyjdzie chwila, co zatrze czasu bezmiary a ukaże
utajone dotąd tajniki życia i jego niczym niezmierzone bezmiary!
Tam się wszyscy spotkamy i jedną pieśń zaśpiewamy.
W jednym duchu wzmocnieni po przejściach wielu
zespoleni radością i energią jednych w wielu
tak i ja i ty mój drogi przyjacielu!
Cały nasz świat to ogród miłości Boga samego!
W nim wyrastamy jak kwiaty a każdy z nas
jest inny a tak samo duchem bogaty!
Jedne kwiaty co roku tworzą kobierzec kwiecisty
tak barwny że dech zapiera nawet samym Aniołom.
A przecież to nasi opiekunowie i o nasze życie się boją.
Są też kwiaty,które raz zakwitają-ale z taką siłą
że inne im się kłaniają.
Wiedzą te piękne okazy o tym że kwitnąć
tak często nie jest im dane ale są w inny sposób wynagradzane!
To one o właściwej porze urzekają swym blaskiem i zapachem
wszystkich dookoła taka ich życia rola!
Wtedy ich siła emanuje najczystszą energią wśród innych braci
w ten sposób otwierają inny portal boskich wibracji!
Są to nauczyciele, którzy moc swą innym dali choć
nie wywyższają się i z tej samej materii powstali.
Jesteś jednym z wielu kwiatów w ogrodzie Boga !
Z każdego płatka promień wychodzi co innym drogę oświetla
a Twój Anioł zawsze Cię wspomaga i na za każdym razem
poi Cię rosą żywej wody, abyś nie zaznał suszy i łaknienia
bo tyle przed Tobą wyzwań do spełnienia!
Tam gdzie Twój kwiat Twoje życie czerpie soki
jest Absolut zamknięty i w Pustce i Wszechświecie zarazem.
A i tak wszystko scala jak kolor biały -
niby jeden a w nim cała tęcza kolorów i pryzmat wspaniały.
Tak będzie z każdym, kto dobrze spełnia swe zadanie,
by po wypełnieniu bożej woli stać się Aniołem i Jego własnej woli.
To Ty wtedy przejmiesz funkcję Opiekuna, Anioła
i będziesz pielęgnować Duszę innego kwiatu na Ziemi
który tak jak Ty obraz ludzkiej duszy w boską zmieni!
Wszyscy jesteśmy planem
zamierzonym niedziałaniem!
Sens wszystkiemu jedynie
miłość nadaje
bezczasowa, niepodzielna.
Jedni dla drugich będąc drogowskazem
równowagą ,dopełnieniem.
Krocząc po ścieżkach naszych wrażeń
by plan złączyć w jedno koło,
życia,śmierci i przemiany!
W równowadze pamiętania
o skutkach i zmienności
jego działania!
Pamiętajmy zatem,że mamy w sobie tyle siły
ze koło życia napędzamy ale i je spowalniamy.
Przechodząc przez różne życia blaski i cienie
wiedzie nas wiara a czasem złudzenie.
Kto ma mądre serce nie rani drugiego
bo rozumie, że co wysyła to wraca i własną duszę ubogaca!
Wszyscy pochodzimy z jednej życia głębi.
Z nici co pulsując, łączy się ze sobą
przemierzając nie zawsze jedną utartą drogą.
Korytarze świetlane mkną jak szalone
łącząc swe orbity w niezmierzoną stronę.
Już dusza widzi i ogląda ile przejść jej trzeba.
Jak wyrównać to co przeszła a na ile brakło jej wiary
by uwierzyć że życie to magia a jej atrybut
to ucieleśnienie czystej spełnionej wiary.
Na swej drodze dusza rozróżnia energie i obrane wcielenie
często z pomocą przybywają jej duchowi przyjaciele.
To co na Ziemi spotkać może,
zapisano na mapie co matrycą poznania się staje
a zarazem nowy wymiar dusza od razu dostaje.
Z chwilą zgody i pełnego zrozumienia wchodzi dusza
do życia i wnet ciało z duchem się splata
na całe zapisane w kod życia - ziemskie lata.
Najbliżsi opiekunowie już za zasłoną nieba zostali
ale nadzorować będą zawsze rozwój duszy z niewielkiej oddali.
Przybędą, kiedy duszy tej najbardziej przypomnieć będzie trzeba
że droga rozwoju zawsze prowadzi do nieba.
Zamysł Najwyższej Istoty dotyka każdej duszy
i widzi jej ziemskie upadki i wzloty.
Nie ma rzeczy,której unieść jako ludzie nie zdołamy
bo sami sobie taką właśnie drogę obieramy.
Nie ma też radości jak i cierpienia, który by nie miał swojego cienia.
bo wszystko wyraża równowaga, często rozpięta
na niejedno wcielenie by uzyskać spokój i duszy uwolnienie.
Tak enigma życia powstaje łącząc to co boskie
w ziemskie szaty odziane.
by przez doświadczenia ziemskiego żywota
otworzyć kod wieczności kluczem wiary i miłości.
Wszystkie rzeki życia płyną do jednego oceanu miłości!
Niechaj to przesłanie zawsze w naszych duszach gości
Bo już jesteśmy w drodze do bezkresu raju obfitości!
Cień chociaż potężny, równoważy światła
ale nie daje ciepła, nie otula promieniami,
a co za tym idzie - w ciemności
nie odnajdujemy drogi, krocząc za
za odbiciem kładącym cień za nami.
Światło swą jasnością ciągle budzi nas do życia
i wskazuje drogę jednocześnie prowadząc
jak przewodnik innych błądzących
którzy zgubili dawno sens istnienia
a to już dużo zmienia!
Ważne jest to co zostaje w pamięci tych
którzy stan oświecenia dzięki światłu osiągnęli
możliwe że często za przewodnika inne światło świecy mieli.
Znając najwyższe dary dobrego światła świecy,
cień był i został tylko wspomnieniem.
Jak trud, poprzez doświadczenia doceniony,
ale nieodzowny do wypełnienia zadania życia
i istnienia magii mocy i cudownych jej przeźroczy!
Tak jak dzień i noc istnieje zawsze
tak płomień i cień dopełniają swe role.
W dzień tworzymy w nocy marzymy
w jasności świecimy w ciemności obmyślamy
a może nawet często się wahamy.
W dzień wkraczamy w nowe i wizje senne spełniamy
często odkrywamy rzeczy i stany dopiero
przez księżycowe światło cienia ujawnione.
Lecz to co żywe prawdziwie dopełnia się w jasności.
Dzieląc się marzeniami zrodzonymi w sennej osnowie świecy
pojmowanej jako cień lub złudne oblicze nocy.
W połączeniu z światłem nabiera barwy i mocy.
Mam nadzieję, że gdy czas mojej świecy
zbliżać się będzie do końca swej siły -
inni przez to będą choć trochę bardziej szczęśliwi.
Bo zostanie w nich światło, ciepło
jako obraz mej duszy i niech ono wszystkim
jak najlepiej służy.
Nie wypierając się cienia co zawsze przy mnie kroczy
poznałam cud życia za dnia i w nocy.
Dane mi było porównać moc jednej i drugiej strony
i wybrać według własnego sumienia i wolnej woli
siłę emocji i jej wszelkich wibracji na mojej drodze
i z innymi duszami wzajemnej relacji.
Wiele razy zaznając dobroci i światła
i tyle samo ich przeciwności -
teraz już wiem, że to dla ukształtowania
mojej duszy i jej osobowości!
Tak też wszystkie świece życia łączą się
w wieczności swym wielkim blaskiem
a cień dopełnia ich przesłania dla równowagi i siły
aby przyjmując je obie prawdziwy obraz Boga stworzyły!
Często budzi mnie cień - mojej świecy życia
często zerkając, czas koło północy go przechwyca.
Wtedy przychodzą myśli o płomieniu
o świetle mej drogi życia i odbiciu jego w cieniu
co niedostępnym bratem się staje
poprzez całe życie i aż po jego kres zostaje.
Z chwilą gdy pierwsze światło ujrzało to co dostało
coś na jego drodze nieustannie krocząc rzuca
półmrok za dnia i cień głęboki w nocy.
To co za dnia wydaje się piękniejsze
w nocy przetwarza obrazy o stokroć ostrzejsze.
Widzi i opisuje językami obcymi
skrytymi w symbolach snów dla innych nieznanymi.
Czymże jest więc cień - iluzją
czy krainą fantazji dnia i prawdy?
A może po prostu darem wielkim
i tak cennym, iż nieodgadnionym dla ludzi dnia
o wzroku do prostych spraw przyzwyczajonych.
Im większy płomień tym cień jego staje się mocniejszy
tym więcej niesie przekazu
tym większe odkrywa tajemnice
o istnieniu cudu życia i jego transformacji
od zapalenia świecy, moc spalania, ogrzewania
poprzez jasności, blaski oświecenia
aż po wygaszenie i znów blasku i cienia
w jedność połączenie.
Stąd też rodzi się pytanie jaki
jest cel świecy i jej spalania?
Może chodzi o ciepło
a może światło co drogę oświeca
tworząc przy tym alchemię ciepła, światła i miłości
powstałej dla wszystkich ku wielkiej radości!
Ciepło, światło i miłość nawzajem się dopełniają,
krocząc drogą prawdy cienia się już nie obawiają.
Tam gdzie księżyc kładzie się spać,
tam gdzie słońce daje znać
że pora już wstać.
Tam budzą się Anieli
boży wysłannicy mocy,
którzy pracują za dnia i w nocy.
Z nieba niosą nam nowinę
w chwale zasłani
przez Boga nam dani.
To Oni dają nam nadzieję
na przemianę, na radość na Ziemi
i nas ludzi tu zrodzonymi.
Na skrzydłach utkanych z rosy
łączą nici nieba jak kawałek
nici z warkocza komety i mlecznych
drogowskazów dla naszej pamięci
i szybkich przekazów.
Nauczmy się je łapać i jeszcze szybciej odczytywać
to co przyjdzie nam przeżyć
a potem odpoczywać.
Mój Aniele mówisz do mnie tak wiele,
a ja tak mało często pojmuję
lecz i tak bardzo za to dziękuję.
Nie znam najlepszej godziny na Twe odwiedziny
Ale gdy tylko przychodzisz, życie moje
tak bardzo miłością ubogacasz i
umysł do siebie sercem i duszą dostrajasz.
Tą Ziemię, mój dom napełniasz harmonią
i tak cudowną wonią.
Dlatego tak często o tym marzę
o tym niebiańskim - innym wymiarze.
Może dlatego, że ciebie tam poznaje i wiem
że kiedyś tak się stanie.
Złączymy nasze dłonie, serca, umysły
czas się dopełni-dojdziemy do celu i jego głębi.
Do Bożej najwyższej istoty
do cudu dobroci, co ciągle się
odnawia i rozsyła swe dzieci
w przestrzeni tworzenia dla pełnego wyzwolenia.
Ileż nas razem a ile osobno
ile tęsknimy, ile przeżywamy smutku
bo siebie na prawdę nie znamy,
po śladach i cieniach siebie szukamy.
Kiedy jednak w cichości serca
wzniosę do ciebie ręce me Panie
niechaj światło Twe w moich rękach zostanie.
I chociażby cieniem Twoim tylko było
to znak i pieczęć dla mnie zostanie
że znowu do Ciebie powrócę
i poznam wszystkich moich braci
co zawsze byli siłą Miłości bogaci.
Amen
Gdzieś w niedalekiej przestrzeni
gdzie nie ma odbitych cieni
gdzie gwiazdy torują drogi świetlane
są myśli przez samego Boga wybrane.
Myśli co tworzą przestrzeń stwarzania
a gwiezdne pyły opadając ideały utwierdzają
jak woalem ciepłym otulają.
Spójrz na niebo a przez astralne wizaże
zobaczysz te boskie kolaże.
Nie są one materią choć by się tak nawet zdawały
lecz matryce ludzkości w nieboskłon kod wpisały.
Szukamy je co dnia i częściej nocą odkrywamy
a jeśli pobłądzimy myślami to sennie je spotykamy.
Choć jak goście częściej przychodzą
własną duchowością nic nam nie szkodzą .
Odchodząc - jedynie ducha nam wzbogacają.
W oprawie jasności dodają nam wolności by marzyć i śnić .
a do tego każda dusza woła mając przy sobie świętego Apostoła.
On to kiedy trzeba ręką wyciągnie
i niewidzialnym ruchem myśli odgarnie
byś lepiej zrozumiał, czego rozum zdołać nie potrafi.
Lecz wkrótce zrozumie przełoży i napisze
o głębokości co czwartym jest wymiarem i miłości,
która jest jego najważniejszym filarem.
Księżyc i Słońce
Każdy, kto tylko liczyć potrafi i w niebo spogląda
sam powie - każdy się tu krząta!
I tu na ziemi i nieboskłonie ciągle widać różne pogonie.
Luna - królowa nocy biegnie goniąc króla Re-słońce
ubrana w gwiazd tysiące.
Swym gwiezdnym płaszczem znaczy drogę powrotu
dla tych którym król słońce za dnia nie wskazał drogi
myląc zbłąkanych wielu - błądzących bez celu.
Lecz Luna bogini nocy tego faktu już nie przeoczy.
Jak czerń nieodgadniona, tajemnicza i milcząca,
wabi ciszą, gwiazd urokiem.
Każdą nocą aż do rana -bo jest w Słońcu zakochana!
Wciąż się chowa w blasku króla
dzieląc władzę sprawiedliwie
opiekując się nim tkliwie.
Re wciąż błyszczy blaskiem chwały,
lecz o rady nieustannie,
gdy wieczorna przyjdzie pora
pędzi do królowej w srebrnej szacie,
która nigdy się nie kładzie.
Nie śpi, czuwa i wspomaga ciągle w roli czaru - maga.
Nawet kiedy mąż już wstaje i swym blaskiem grzeje ziemię
ona ciągle drąży myśli aby wszystko się zgadzało
koniec i początek miało!
Gdy już wszystko jest w porządku,
dzień się budzi od początku.
Sen już zatarł złe wspomnienia
duch się zbudzi nowy-gotowy do odnowy!
Ciało oblecze nowego ducha bo to dzień nowy
Początek nowego życia, w którym jest tyle do odkrycia.
I tak jest od zarania - każdy ma swojego pana!
Nawet Re i Luna wiedzą, że ich moc też odgórnie jest im dana .
Słońce za dnia grzeje ziemię a nocą Luna drogę wskaże
W zgodnej parze, zawsze razem ku radości całej Ziemi
na której my ludzie jesteśmy również stworzeni!
Jest czas...
Jak co roku załatwiamy mnóstwo spraw w natłoku.
Sprzątamy wszystko co zbyteczne a uciekamy od tego co wieczne.
Czekamy tego dnia - Bożej Nocy
tak jak zawsze przemawiali prorocy.
Przyjdzie Jezus syn Boży i Nadzieja
On zbawi lud swój i wszystkim objawi
moc Boga i potęgę Jego
zesłaną w postaci - Człowieka Syna Bożego.
I wypełnił się czas...
Przyszedł ale ludzie Go nie przyjęli
bo mieli zbyt mało siły i wiary.
Wiary w to co wieczne i od zawsze było
lecz w pojęciu ludzkim się nie ziściło.
Odszedł Bóg Człowiek i choć wypełnił
to co było mu dane
ludzie nie zmienili się przez całe wieki wcale.
Ciągle krążą we mgle własnych błędnych wyobrażeń
uciekając w chwile marzeń.
Lecz te myśli tak dalece są od Boga,
który ciągle nas ogląda
przez zakryte oczy naszej własnej duszy
które tylko miłość z podstaw ruszy.
Tak wciąż czeka i przychodzi o tej porze jak co roku
w środku nocy i ze łzami ciągle patrzy
kto ten cud w sobie zobaczy?!
On nie żąda by wciąż kłaniać się bezwiednie
lecz odmienić swą świadomość i dopełnić przepowiednie.
Odmień duszę ,odnów całe swoje życie
a Bóg cały tam zamieszka!
Tędy była, jest i będzie droga
ku wolności, Bożej łaski i mądrości!
Czyste serce, myśli, czyny
Oto całe narodziny!
Tu się rodzi Bóg w Człowieku
tu jest dom i Bóg w nim mieszka!
Oto cała jedność w wielu
to jest droga i cel w celu!
Kochać całym sercem swoim,
duszą i umysłem drugiego człowieka
bo to obraz Boga samego myślą ożywionego!
Z mgły porannej jak pajęczyna -myśl Boga
unosi się myśl człowieczej istoty.
Wędruje przez wrota ziemskich pól nadziei i wibracji,
to co łączy i nie rozdziela ludzkie i boskie pragnienia.
Ulotne często jak podmuch letniego wiatru
lub stałe jak kamień węgielny na ziemi od Boga
powraca do jednej największej tajemnicy istnienia.
W ruchu wibracji co przewyższa zwykłe pojmowanie ziemskiej istoty
powracamy do jedności w wielu.
Choć teraz rozdzieleni i w różne ludzkie szaty odziani
szukamy siebie nawzajem, często pojmując świat tylko zmysłami
oszukujemy siebie sami.
Często rozmyślań nie ma końca w krótkim żywocie człowieka
a przecież wieczność czeka!
Patrzymy w gwiazdozbiory na firmamencie nieba a nie wiemy
że tak daleko i tak blisko do świetlistej powłoki człowieka.
Wtedy tylko dusza duchem Prawdy ożywiona dobrze wie
że i tak powróci jako cząstka Boga i wszelkie trudności pokona.
Bo nie ma ciężaru zbyt wielkiego żeby unieść go nie zdołała
gdyż dobrze wie że sama tę drogę na ziemi wcześniej wybrała.
W tym dniu wspaniałym,
choć dla innych zwykłym i szarym
widzę i pojmuję głębię Twej miłości,
widzialną w darach dla mnie i ludzkości.
Bo ludzkość to ja i wszystko co nią żyje
choćby tę najmniejszą krótką chwilę.
Cud życia co chwile przychodzi i tą samą drogą powraca
pod natchnieniem Bożej miłości,
która każdą dusze kieruje do wrót wieczności.
Tak więc dzisiaj gdy już wiem,
że nasza dusza zaczyna swą podróż nieznaną
pomóżmy jej odnaleźć tę drogę świetlaną.
Aby znalazła nawet na bezdrożu wskazówkę ku miłości
bez cienia zazdrości.
Tak też zawsze pomagają nam nasi Anieli
i prośmy byśmy ich zawsze przy sobie mieli.
Anioł miłości niech pod każdy dach zagości!
Serca otuli promieniami światła i drogę ku Bogu wskaże
i to one własnie będą w darze.
Jak dotyk lekki ale jakże miły i wspaniały
tak Bóg dotyka nas czule
gdy serca dotykają ziemskie bóle.
Czasem krwawią lecz miłość ich scali
przez wiarę i moc jej spełnienia
do ponownego w Jedno połączenia.





